Obciążeniowe bóle stawowe u sportowców.

14 Sty 2017 Blog

Sport to piękna rzecz.

Osobiście jestem pasjonatem Karate Tradycyjnego.
Ciesze się, że należę do grona osób, dla których „dzień bez karate – to dzień stracony ”!.
Jako lekarza w karate szczególnie mnie fascynuje dopracowany układ ćwiczeń.
Ten układ, jak to widzę jest najlepszy na wzmocnienie i rozwój kręgosłupa u dzieci i młodzieży.

Istotne jest to, że karate promowane w Polsce, a teraz i na świecie przez mistrzów KT uzbraja młodego człowieka w wiedzę o własnym ciele i jego potencjalnych możliwościach.
Tego, niestety nie możemy doczekać się ani od szkolnych programów wychowania fizycznego, ani od innych dyscyplin sportowych na dużą skale.

Dla mnie osobiście karate jest sposobem na samodoskonalenie, wyrobienie w sobie dyscypliny oraz czynnością dającą niesamowicie dużo satysfakcji.

Mam do czynienie również z drugą stroną karate – jest to sport potencjalnie urazowy (chociaż po analizie moich pacjentów najbardziej urazowym sportem jest piłka nożna – wręcz plaga urazowa!).
Jednak wbrew panującej opinii, że poziom mistrzowski w karate, lub w innej dyscyplinie sportowej zapewnia możliwość uniknięcia urazów, mam odwagę powiedzieć, że ćwiczenia w nadmiarze stanowią jednak obciążenie dla organizmu!

Każdy sport, który uprawiamy zawodowo, stanowi obciążenie dla organizmu i może prowadzić w przyszłości do poważnych problemów.
Rekordy, które wydają się nie do pobicia, są wciąż poprawiane!

Niestety, nawet ponadludzki wysiłek w treningach przygotowawczych do zawodów, często nie wystarcza.
Obciążenia, które przeżywa organizm, ciało sportowca, najczęściej kumuluje się w obrębie jego stawów.
Nieoficjalną nagrodą, którą często bywa odznaczony zawodowy sportowiec – to bóle obciążeniowe stawów.

Zaczynają się jak małe urazy w obrębie stawów, najczęściej kolanowych. Lokalizują się w miejscach najmniej ukrwionych: przyczepy torebek stawowych, ścięgien oraz po brzegach chrząstek stawowych.
Odczuwają się jak krótkotrwałe bóle, które po „rozgrzewce” zanikają.
Każdy taki mały uraz kończy się małą blizną.
Zbliznowaciała tkanka cechuje się brakiem naczyń krwionośnych.
Te blizny gromadzą się i ostatecznie jeszcze w większym stopniu przyczyniają się do zmniejszenia krążenia krwi w strefie urazowej.
Każda tkanka organizmu niewłaściwie ukrwiona jest osłabiona i może ulec spontanicznemu rozerwaniu.
Klasyczny przykład – rozerwanie ścięgna Achillesa u maratończyków.

Zużycie niedokrwionej struktury jest większe, a regeneracja opóźniona!

Następnym powikłaniem gromadzonych pourazowych zbliznowaceń jest choroba zwyrodnieniowa stawów.
Jest często obserwowany problem młodych osób uprawiających aktywny wysiłek fizyczny.
Rozwojowi dolegliwości zwyrodnieniowych sprzyjają kontuzje, znaczne przeciążenia działające na stawy oraz częste urazy sportowe.

Intensywny trening obciąża narządy ruchu, zwłaszcza u lekkoatletów.
Po latach treningu dochodzi do degeneracji stawów i struktur kostnych, co objawia się bólem oraz ograniczeniami ruchów.
Jak wykazują statystyki, zawodowym sportowcom dysfunkcja stawów dokucza już po 30-40 roku życia.
To o wiele wcześniej niż przeciętnym ludziom, którzy sportu nie uprawiają wcale!

Bagatelizowanie i zaniedbywanie sprawności narządu ruchu, nie tylko mięśni ale też kości i stawów może sprawić, że z ruchem nieodłącznie wiązał się będzie ból.
Wcześniej lub później bólowi zaczyna towarzyszyć lęk przed samym wykonaniem ruchu!
To zaczyna paraliżować wszelką aktywność.
Dlatego właściwa i bezpieczna profilaktyka zdrowia u sportowców, ich stawów jest tym zasobem, który pozwoli im jak najdłużej cieszyć się aktywnością ruchową.

Pomijam temat profilaktyki zdrowia sportowców i ich stawów przez dominujące w medycynie protokolarnej stosowanie środków NLPZ (niesteroidowe leki przeciwzapalne: paracetamol, diklofenak, piroxycam, ibuprofen, naproxen, ketoprofen i wiele innych).
Po nich sportowiec poza chorobą żołądka i zakłóceniem pracy wątroby i nerek niczego nie uzyska.
Do tego leki syntetyczne hamują odbudowę tkanki chrzęstnej!

Najczęściej sportowiec sięga po środki, które zawierają w sobie związki glukozaminy.
Nie poznano dotąd dokładnego mechanizmu ich działania.
Jedynie co jest pewne – glikozamina stanowi składnik w procesie tworzenia łańcuchów glukozaminoglikanów, stanowiących materiał budulcowy chrząstki.
Na hodowlach komórkowych udowodniono także bezpośredni wpływ siarczanu glukozaminy na metabolizm komórek chrząstki.

Problem z użyciem glukozaminy dotyczy przede wszystkim zapewnienia możliwości jej dotarcia do miejsca odbudowy chrząstki.
Przy właściwym stężeniu w płynie stawowym glukozamina jest w stanie odbudowywać komórki chrząstkowe tylko na obszarach, które mają kontakt z płynem stawowym.
Zdolność przeniknięcia do komórki chrząstkowej glukozaminy zależy od kompresji płyny stawowego, czyli sportowiec musi intensywnie ćwiczyć, „zbijać masełko” z niego!

A jednak tego jest za mało, żeby glukozamina dotarła do stref zbliznowacenia pomikrourazowego.
Tranzyt przez krew też nie jest możliwy.
Jak już mówiłem – są to strefy „zaawansowanego” braku naczyń krwionośnych.
W arsenale medycyny sportowej jest na to jedyny sposób – masaż poprzeczny w obrębie stref zbliznowacenia pomikrourazowego – ponoć on sprzyja właściwemu strukturyzowaniu tkanki zbliznowaciałej.
Najczęściej jednak tkanka w trakcie tych zabiegów ulega miażdżeniu.

Zwiększyć ukrwienie (ilość naczyń krwionośnych) zbliznowaciałych struktur można przez ich nakłuwanie – akupunktura techniką „Małego Ukłucia”.
Jednym ze skutków oddziaływania akupunkturowej igły jest pozostawienie po sobie kanału rannego.
W ten kanał zaczyna wrastać i wkrótce wypełnia go naczynko krwionośne – tętnica włoskowata.
Tętnica ta spełnia rolę toru,po którym następnie wrasta nerw.
Nerw sam po sobie rośnie bardzo powoli, a w parze z naczyniem krwionośnym bardzo szybko.

Przez akupunkturę udaje się nie tylko zwiększyć ukrwienie leczonego obszaru, lecz uzupełnić jego unerwienie.
Są to dwa niezbędne warunki skutecznego i docelowego oddziaływania glukozaminy nie tylko u sportowców jak również u osób, które sportu nie uprawiają.

Wśród metod leczniczych bóli obciążeniowych i profilaktyki choroby zwyrodnieniowej stawów u sportowców powinna znajdować się akupunktura.
Jest to prosty w wykonaniu i zarazem skuteczny sposób przywrócenia właściwego ukrwienia i unerwienia stref pourazowych w obrębie stawów u sportowców.

Z mego punktu widzenia i wieloletniego doświadczenia w uśmierzeniu bólu obciążeniowego u sportowców, akupunktura jest najbardziej skuteczną w leczeniu zachowawczym.
Wielu znanych sportowców, mistrzów karate po zabiegach akupunktury w moim gabinecie, mimo doznanych kontuzji odnieśli duże osiągnięcia w swoich karierach sportowych.

Dodaj komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany. Required fields are marked *

Search

+